Zapraszam dzisiaj na recenzję przeczytanej przeze mnie młodzieżówki, jednej z moich ulubionych obyczajowych autorek, Morgan Matson.
Blog o tematyce okołoksiążkowej, recenzyjnej, zawierający śladowe ilości sarkazmu, ale za to całkowicie subiektywny!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2016. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2016. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 5 marca 2017
poniedziałek, 20 lutego 2017
Książkowe tatuaże
Mam słabość do tatuaży i wiem, że prędzej czy później ja sama skończę z jakimś. Najprawdopodobniej będzie to coś związane z książkami, bo zainspirowały moje życie i są ważnym elementem mnie. Uwielbiam ideę tego, że ludzie kochają coś albo utożsamiają się z czymś tak mocno, że pragną mieć to na ciele. Poniżej zamieszczam kilka zdjęć pomysłowych tatuaży związanych z literaturą, które w jakiś sposób mnie oczarowały :) Wszystkie grafiki z pinterest.com.
wtorek, 3 stycznia 2017
#75. "Dwór cierni i róż" - Sarah J. Maas
Jak wiecie bardzo lubię serię Szklany tron Sary J. Maas, dlatego szybko jak na siebie kupiłam książkę rozpoczynającą jej nową serię – „Dwór cierni i róż”. Zachęciła mnie tym, że miała odwoływać się do jednej z moich absolutnie ulubionych bajek Disneya, Pięknej i Bestii, a dodatkowo lubię takie fantastyczne klimaty. Co z tego wyszło?
sobota, 31 grudnia 2016
Podsumowanie roku 2016, czyli najlepsze i najgorsze książki
Nie mogę uwierzyć, że to już kolejny rok właśnie mija i od jutra rozpocznie się najważniejszy rok mojego życia. Za chwilę studniówka, niebezpiecznie zbliża się matura i najdłuższe wakacje w życiu. W tej chwili czuję jedynie panikę i niezdecydowanie, bo sama już nie wiem, co robić, ale pomaga oglądanie "Grey's anatomy" :)
A jak minął ten rok pod względem książkowym?
wtorek, 27 grudnia 2016
#74. "Bardziej martwa być nie może" - Katie Alender
"Bardziej martwa być nie może" to ostatnia część trylogii Katie Alender o dziewczynie, która zostaje wciągnięta w wir paranormalnych zdarzeń. Czy jest tak samo dobra i wciągająca jak poprzednie części?
recenzja pierwszej części klik
recenzja drugiej części klik
Od śmierci Lydii Small minęły trzy miesiące. Alexis marzy o tym, by w końcu jej życie wróciło do normalności.
Ale normalni ludzie nie widują gnijących trupów na zdjęciach. Nie muszą sobie radzić z wściekłym duchem Lydii, który czasami posuwa się do przerażających ataków.
Początkowo wydaje się, że Lydia chce się zemścić tylko na Alexis. Ale wkrótce okazuje się, że przyjaciele Alexis są w niebezpieczeństwie, i tylko ona może ich uratować. Gdy wkracza do akcji, uświadamia sobie, że wróg jest o wiele potężniejszy, niż mogłaby przypuszczać… i że ich losy są splątane w sposób, którego się nie spodziewała.
Nawet w najgorszych koszmarach.
TYTUŁ: BARDZIEJ MARTWA BYĆ NIE MOŻE
AUTOR: KATIE ALENDER
SERIA: ZŁE DZIEWCZYNY NIE UMIERAJĄ #3
WYDAWNICTWO: FEERIA
DATA WYDANIA: 24 LISTOPADA 2016
Alexis wydaje się, że jej życie wróciło do normy. Nie jest teraz zbyt popularną osobą w szkole, ani nie ma świetnych relacji z rodzicami i siostrą, ale wszystko jakoś się ułożyło po traumatycznych wydarzeniach z ostatniej części. Nawet pomimo dziwnych umiejętności, jakie nabyła po wypadku z chemikaliami – zaczęła widzieć duchy, a ich okazuje się być na tym świecie pełno – i niechcianych kontaktów z duchem swojej zmarłej przyjaciółki. Jednak trochę tego jest. Niestety, jak to bywa w tego typu historiach, zdarza się, coś co znowu wywraca życie naszej bohaterki do góry nogami i znowu wrzuca ją w wir paranormalnych zdarzeń.
W tej części Alexis lubię najbardziej. Jest silna, choć nieco zagubiona, nie stara się w końcu być kimś innym i jeśli w ogóle ma to jakikolwiek sens, to staje się bardziej realistyczna niż do tej pory. Widać także, że styl pisania autorki trochę wyewoluował, bo czytało się to zdecydowanie lepiej niż pierwszą część. Także pomysł na fabułę – nie chcę spojlerować, ale dużo się dzieje, a autorka zdecydowanie nie oszczędza swoich bohaterów – jest według mnie świetny i dobrze poprowadzony. Także nowe postacie i te, które ledwo poznaliśmy w poprzednich częściach (np. Jared, który tutaj odegra dużą rolę) są bardzo wyraziste. Podoba mi się także, to w jaki sposób Katie Alender przedstawiła rozwój postaci Alexis na przestrzeni tych trzech tomów. Jej życie zmieniło się na gorsze, straciła Cartera i Megan, ale jest to napisane tak dobrze, że nietrudno uwierzyć, w wpływ wszystkich zdarzeń na jej psychikę.
Trzecia część wydaje się mi być tak tajemnicza i straszna jak pierwsza. Druga była ciut gorsza, ale to te dwie naprawdę wzbudziły we mnie uczucie strachu. Nie mam problemu, by czytać bardziej klasyczne horrory, uwielbiam „Draculę” Brama Stockera, ale jak czytam cokolwiek bardziej związanego z naszym codziennym światem, niewidzialne duchy i samozamykające się drzwi a nie jakiś tam hrabia w odległym zamku, to dostaję paranoi i nie mogę w nocy spać. To trochę żałosne, ale jestem beznadziejna jeśli chodzi o niewyobrażanie sobie różnych strasznych rzeczy.
Według mnie jest to najlepsza część serii i trochę żałuję, że to już koniec. Mogłabym czytać w nieskończoność niektóre serie i mimo, że ta trylogia nie jest najlepszą ze swojego gatunku, to z chęcią przeczytałabym jeszcze ze dwie kolejne książki o Alexis (chociaż trochę boję się, co by zgotowała jej autorka w kolejnych częściach). Jeśli nie znasz jeszcze pani Alender i jej książek, myślę, że warto po nie sięgnąć, nawet jeśli nie masz już kilkunastu lat.
środa, 14 grudnia 2016
#73. "Armadale" - Wilkie Collins
O Wilkiem Collinsie nigdy wcześniej nie słyszałam, a okazało się, że jest to jeden z najlepszych pisarzy dziewiętnastego wieku, a do tego bardzo popularny już w swoich czasach. Dobrze, że w końcu nadarzyła się okazja do sięgnięcia po jego książkę :)
poniedziałek, 12 grudnia 2016
#72. "Maleńka Dorrit" - Charles Dickens
Mało kto zna tą powieść Dickensa, który raczej jest znany u nas dzięki „Opowieści wigilijnej”, tak często omawianej jako lektury jeszcze w podstawówce. Bardzo lubię „Opowieść wigilijną”, tak samo jak jej ekranizację, i od dawna chciałam przeczytać także jakąś inną książkę tego autora. Po przeczytaniu Diabelskich Maszyn, wyczekiwałam na polskie wydanie „Opowieści o dwóch miastach” (już kupiłam, jest naprawdę piękne i teraz tylko czekam na wolną chwilę, by przeczytać). Jednak pierwsza w moje łapki trafiła „Maleńka Dorrit” i to ją Wam dzisiaj przybliżę.
poniedziałek, 21 listopada 2016
#70. "Pax" - Sara Pennypacker, Jon Klassen
Wiecie, gdy byłam mała, miałam tak z dziesięć lat mniej, zupełnie zakochałam się w „Lassie, wróć”. Mało osób jednak pamięta o istnieniu takiej książki, bo mówi się o niej niezbyt dużo, chociaż mnie poruszyła i spodobała się nawet bardziej od „Małego Księcia”. Obydwie książki – „Mały Książę” i „Lassie, wróć”, czyli historia szkockiego owczarka, który przebywa niebotycznie daleką drogę, by wrócić do swojego pana – są jednymi z moich ulubionych.
„Pax” według blurbu z tyłu okładki miał być „na miarę Małego Księcia”, a osobiste skojarzenia z książką Erica Knighta sprawiły, że sięgnęłam po tą pozycję.
niedziela, 13 listopada 2016
#69. "Jak każe obyczaj" - Edith Wharton
Są ludzie, którym jak dasz palec, wezmą całą dłoń. Tacy, którzy korzystając z własnej urody, sprytu czy uroku osobistego, chcą ciągle jeszcze i jeszcze więcej od życia. Dążący po trupach po celu, bez żadnej refleksji nad wpływem na innych. Pewnie znacie takich nawet z własnego otoczenia.
Taka właśnie jest bohaterka powieści Edith Wharton. Ambitna, ciągle nienasycona i niezwykle przekonująca.
czwartek, 10 listopada 2016
#68. "Potomkowie" - Tosca Lee
Ostatnio miałam okazję przeczytać jedną z niedawnych premier od wydawnictwa IUVI, która zaintrygowała mnie właśnie postacią Elżbiety Batory, siostrzenicy polskiego króla, nazywaną najsłynniejszą seryjną morderczynią w historii. Główna bohaterka powieści ma z nią niemałe powiązania, co prowadzi do niebezpieczeństwa, w świecie, gdzie nigdy się o niczym nie zapomina…
wtorek, 8 listopada 2016
#67. "Silver. Druga księga snów" - Kerstin Gier
Pamiętacie jeszcze „Pierwszą księgę snów” – historię Liv, dziewczyny, która odkrywa tajemniczy świat snów? Bardzo spodobała mi się ta powieść, czekałam niecierpliwie na drugą część. Teraz jest już za mną i znowu czekam – tym razem na trzecią :)
środa, 26 października 2016
O blogowaniu, czytaniu, organizacji i egzemplarzach recenzenckich
Ten post krąży mi po głowie od dawna i pewnie w momencie, gdy to czytacie, został edytowany tak wiele razy, że sama nie mam ochoty go czytać przed wysłaniem. Chciałabym powiedzieć wam trochę o mojej organizacji czasu, o egzemplarzach recenzenckich i o wpływie blogowania na czytanie książek.
Ostatni rok był bardzo zabiegany - wiecie, druga liceum, początek takich rozszerzeń jak biologia i matematyka, do tego codzienne dojazdy, które sprawiają, że wstaję o 5.30, a do domu wracam koło 18. Dużo czytam właśnie w podróży albo odrabiam lekcje, a piątki i soboty (których nie spędzałam ze znajomymi lub na imprezach) zawsze były zajęte przez ogarnianie matmy, pykanie zadanek z chemii i czytanie. Często w niedzielę siadałam i pisałam ze dwie recenzje ostatnio czytanych książek. Lubię taki tryb pracy, bo jak odnajdę flow to jestem w stanie pisać i pisać. Tak mniej więcej funkcjonował blog przez dłuższy okres czasu.Tak też funkcjonuje teraz, co zresztą widać, ale klasa maturalna i cztery rozszerzenia są w tej chwili dla mnie jednak na pierwszym miejscu. Staram się jednak, by po przeczytaniu jednak napisać te kilka słów na temat książki.
Jak wpływa blogowanie na czytanie książek?
Na mnie trochę ujemnie. Czytam od tego czasu trochę mniej, ale za to sięgam po ciekawsze i lepsze tytuły, a jak wiadomo - lepsza jakość niż ilość. Uwielbiam dzielić się swoją opinią, ale czasami piszę i wiem, że to jest słabe. Dlatego część postów w ogóle nie jest publikowana albo dopiero po dłuższym czasie. Czasami ogarnia niemoc twórcza i nie jestem w stanie sklecić sensownego zdania.
Dzięki pisaniu recenzji bardziej zastanawiam się nad tym co czytam i pomaga mi wyrazić swoje zdanie. Trzeba pracować nad argumentowaniem i własnym wysławianiem się i odkąd mam blog radzę sobie z tym o wiele lepiej.
Poza tym lubię moich czytelników i dobrze mi z myślą, że ktoś w ogóle chce czytać to, co piszę. Pamiętam mój szeroki uśmiech na twarzy, gdy pewnej niedzieli otrzymałam maila od czytelniczki, która poprosiła o spojlery do jednej z przeczytanej przeze mnie po angielsku książek i porozmawiałyśmy sobie trochę o autorce.
A co z egzemplarzami recenzenckimi?
Bardzo je lubię i cieszę się z nawiązanych współprac, które jak dotąd przebiegają pomyślnie. Jak wiadomo książki w Polsce są drogie i dostanie egzemplarza w zamian za recenzję książki jest mile widziane. Jest tylko jedna zasada, którą się kieruję i która jest najważniejsza z racji tego, że powinniśmy szanować swój cenny czas i być uczciwi. Zawsze wybieram takie książki, które naprawdę chcę przeczytać i wpisują się w mój gust czytelniczy. Na moim blogu jest bardzo mało negatywnych opinii , a wśród egzemplarzy skądś chyba nie było żadnej. To wszystko nie dlatego, że chwalę, bo recenzenckie, tylko dlatego, że szanuję swój cenny czas i czytam tylko to, co przypasuje w mój gust. I tu kieruję wielkie dzięki dla innych blogerów, bo to w dużej mierze wasze opinie skłaniają mnie lub zniechęcają do lektury oraz to dzięki wam odkrywam prawdziwe literackie perełki.
Chciałabym wiedzieć, jak wy wyrabiacie się z czytaniem i pisaniem podczas roku szkolnego i jakie macie podejście do egzemplarzy recenzenckich, więc piszcie w komentarzach :)
piątek, 21 października 2016
#66. "Zanim" - Katarzyna Zyskowska - Ignaciak

Lubię czytać książki, które w przystępny i ciekawszy od podręcznika czy Wikipedii sposób przekazują nam wiedzę o ludziach zasłużonych dla historii. Gdy nie pozna się bliżej tej osoby, staje się ona tylko kolejnym nazwiskiem na liście tych, którzy czymś się zasłużyli i powinno się o nich pamiętać.
Nie ma chyba Polaka, który nie znałby Marii Skłodowskiej-Curie, wielkiej Polki, zdobywczyni dwóch nagród Nobla, zasłużonej chemiczki. Nikt jednak do końca nie wie, kim była naprawdę, pozostaje się nam tylko się domyślać i taką "własną" wersję osiemnastoletniej Manii Skłodowskiej serwuje nam Katarzyna Zyskowska - Ignaciak.
niedziela, 16 października 2016
5 bohaterek, których nie cierpię
Niedawno pisałam o moich ulubionych książkowych bohaterkach, a dzisiaj przyszedł czas na te najmniej ulubione. Jeśli chcecie się dowiedzieć, których bohaterek nie znoszę, zapraszam do czytania :)
P a t
“Pat ze Srebrnego
Gaju” – L. M. Montgomery
Ta dziewczyna ma jakąś chorobę psychiczną, jestem tego
pewna. Przejawia niepokojącą obsesję na punkcie swojego domu i to nie taką w
stylu „,mam sentyment, bo się tu wychowałam” tylko „mój dom, dom mojej rodziny,
zabierać łapy, nie wolno nic zmieniać”. Do tego gosposia (ja nie wiem co
autorka ma z tymi despotycznymi gosposiami, które tak bardzo mieszają się w
życie rodziny? Bardzo nie lubię Zuzanny z Ani), która utwierdza ją w
przekonaniu, że jest cudem wszechświata.
M a r e M o l l y
B a r r o w
seria „Czerwona
królowa” – Victoria Aveyard
Nie cierpię jej. Jest nieznośna, wywyższająca się i mam
nadzieję, że zginie w trzecim tomie. Koszmar. Była irytująca w pierwszej
części, ale w „Szklanym mieczu” przerosła samą siebie. Gdyby to była lista
zaczynająca się od podium, byłaby na pierwszym miejscu.
J u l i a
seria „Dotyk Julii” –
Tahereh Mafi
Julka bardzo lubiła skakać z kwiatka na kwiatek. Lubiłam ją
w pierwszej części, w drugiej coś zaczęło mocno zgrzytać, ale w ostatniej części
kiwałam nad nią z zażenowaniem głową. Kurczę, nie lubię takich słów w stylu
„jestem najsilniejsza”, „nie można mnie kontrolować”. Ach, przydałoby się
niektórym bohaterkom trochę skromności.
T r i s P r i o
r
trylogia „Niezgodna”
– Veronica Roth
Naprawdę lubiłam ją, gdy nie próbowała zbawić świata swoim
kosztem. Jeszcze w „Niezgodnej” uważałam ją za fajny materiał na jakiś rozwój
postaci, ale dostałam tylko dziewczynę usiłującą się zabić i lekceważącą słowa
innych.
L i s s a D r a g o m i r
seria „Akademia
wampirów” – Richelle Mead
Nie lubię jasnowłosych delikatnych bohaterek, które chowają
się w cieniu za przebojowymi przyjaciółkami, które muszą je chronić. Rozumiem,
że Lissa miała być taką przeciwwagą dla Rose, ale zupełnie jej nie rozumiała. Właściwie nie przeszkadzała mi
do momentu, gdy Rose chciała wyjechać, aby zrobić coś bardzo ważnego (kto
przeczytał, ten wie), a Lissa próbowała jej tego zakazać, argumentując to tym,
że ktoś musi ją chronić i że jej potrzebuje. Nie ma to jak zdrowy egoizm w przyjaźni.
Macie takie bohaterki, których po prostu nie mogłyście znieść, czytając książkę?
wtorek, 11 października 2016
#65. "Biblioteka dusz" - Ransom Riggs
niedziela, 9 października 2016
#64. "Efekt Rosie" - Graeme Simsion
Po świetnym „Projekcie Rosie”, pierwszej części o Donie Tillmanie, ekscentrycznym profesorze, który postanawia wreszcie ustatkować się i znaleźć sobie żonę, nadeszła pora na drugą odsłonę jego historii, „Efektu Rosie”.
poniedziałek, 19 września 2016
#63. "Miłosna kareta Anny J." - Janina Lesiak
Mimo, że w szkole, w czasach gdy jeszcze miałam obowiązkowe cztery godziny, nie za bardzo interesowałam się historią jako umysł dość ścisły. Nie lubiłam uczenia się suchych faktów i dat, ale zawsze ciekawiło mnie to, jacy naprawdę byli ludzie o których czytaliśmy w podręcznikach. Kiedy uświadamia się sobie, że ci ludzi tak jak my żyli na tym świecie i mieli własne problemy i rozterki, cała historia wydaje się być nagle o wiele przyjemniejsza i ciekawsza. Z tej ciekawości właśnie sięgnęłam po książkę o córce Bony Sforzy, Annie Jagiellonce.
środa, 7 września 2016
#62. "Salon d'Amour" - Anna Jansson
Wizyty u fryzjera zwykle wyglądają tak samo – siedzisz na fotelu z mokrymi włosami, wokół ciebie krąży fryzjer/fryzjerka i próbuje zagadywać na wszelkie możliwe tematy, a ty patrzysz na siebie w lustrze i zastanawiasz się jakim cudem wyglądasz tak źle i ile czasu to trwa (chciałabym wiedzieć, dlaczego te lustra tak działają, naprawdę). Zazwyczaj też wychodzisz z za bardzo obciętymi włosami („miały być dwa centymetry, nie dwadzieścia!”) i w gorszym nastroju.
czwartek, 1 września 2016
Co przeczytałam w wakacje?
Wakacje okazały się świetnym odpoczynkiem po ciężkim roku szkolnym i mimo że nie zajmowałam się klasycznym nic-nie-robieniem, to i tak rozpoczynam nowy rok szkolny (ostatni w mojej karierze, trzecia klasa liceum!) z dawką optymizmu i naładowaniem pozytywną energią. Ale spokojnie, minie mi już w przyszły piątek, gdy będę zawalona nauką po uszy i wtedy jak zawsze stwierdzę, że wakacje to musiał być jakiś piękny sen.
Przeczytałam całe mnóstwo książek, bo ponad 20. Jesteście ciekawi jakie?
wtorek, 30 sierpnia 2016
#60. "Projekt Rosie" - Graeme Simsion
Jaki jest idealny sposób na znalezienie perfekcyjnie dopasowanego do nas ideału? Najlepiej zrobić kwestionariusz, opublikować go w internecie i czekać na odzew! Uważacie, że coś takiego raczej nie ma szans na powodzenie? Że to głupie i nieprawdopodobne?
Cóż, w takim razie poznajcie Dona, który właśnie wpadł na taki pomysł.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





















