„Zmierzch” jest jedną z niewielu serii, które wzbudziły wiele skrajnie różnych emocji i zgromadziły wokół siebie tyle samo fanów, co przeciwników. Ogólnie przyjęła się jednak nagonka na „Zmierzch” i pogarda wobec fanów.

Z jednej strony to wspaniałe, że jakaś książka wywołuje takie emocje i jest tak znana. Bo chyba nie ma osoby, która jej nie zna, prawda? Duża zasługa tutaj ekranizacji, która też jest powodem hejtu na ludzi lubiących „Zmierzch”. Przyznaję, ekranizacja jest dość słaba, a miłość między filmowymi Edwardem i Bellą jest śmiechu warta, ale mówimy o książkach. Ilu z tych hejterów książki przeczytało?