piątek, 6 maja 2016

#35. "Korona"/"The Crown" - Kiera Cass

Zaraz po angielskiej premierze „The Crown”, czyli ostatniej (mam taką nadzieję, że autorka zamknąwszy tą duologię o Eadlyn, już skończy) książce z serii „Rywalki” natknęłam się na nią w mojej anglojęzycznej bibliotece, co było dla mnie nie małym szokiem i od razu ją wzięłam. Okładka i doklejona głowa Eadlyn wygląda tak paskudnie jak na ekranie, więc nie robiłam zdjęć. Mimo tej okładki, zainwestuję w polską „Koronę”, bo mam całą serię na półce, a ja nie lubię zostawiać porzuconej, i dlatego, że… bardzo mi się podobała i ze zniecierpliwieniem czekam na to, by porównać polski przekład z oryginałem.

Ta recenzja – szumnie nazywam to recenzją, choć zapewne będzie to chaos i słowotok, wybaczcie, ale skończyłam ją dzisiaj w nocy i nie mogę się doczekać, by podzielić się z wami moimi odczuciami – może zawierać w sobie spojlery odnośnie zakończenia „Następczyni”, więc wchodzisz na własną odpowiedzialność.

źródło





Myślałam, że to będzie tak złe jak „Następczyni”, naprawdę. Tu moja recenzja, bardzo hejterska z punktu widzenia prawie roku, ale ogólnie nadal się zgadzam. No nie byłam dobrze nastawiona do tej książki, wybaczcie. Paskudna okładka także nie nastraja pozytywnie. Ale kurczę, to było takie dobre! To była chyba najlepsza książka Kiery, a ja – uwierzcie czy nie – pokochałam postać Eadlyn! 

Zgaduję, że wiecie jak skończyła się „Następczyni” (nie martwcie się już tym :D) i właśnie to, jak i fakt że król Maxon mianował swoją córkę regentką, bardzo zmieniło Eadlyn. Dziewczyna z dnia na dzień została wrzucona na głęboką wodę i poradziła sobie lepiej niż doskonale. Wreszcie wynormalniała i  przestała być tak egoistyczna i arogancka. Niestety, Ahren, mimo tego że zapowiadał się dobrze na początku „Następczyni”, nadal pozostał wrednym szczurem w „Koronie” i po prostu nie lubię tego gościa i podejrzewam, że wy także nie polubicie. Tak więc, nie ma co się bać o Eadlyn – jest bardzo dobrze.


Także fabuła jakby zaczęła bardziej współgrać, a czytając miałam wrażenie, że pani Cass pisze znacznie lepiej. Nie wiem, na ile to zasługa może niezbyt dobrego polskiego tłumaczenia, a ile rzeczywistemu rozwojowi, ale świetnie i bardzo szybko przeczytało mi się tą książkę, bo zaledwie w pięć godzin. Dzieje się jakby trochę więcej, dowiadujemy się o postaciach więcej (jest taki moment, gdy Eadlyn zabiera na rozmowę jednego ze swoich kandydatów i dowiaduje się pewnej rzeczy, a ja autentycznie zamknęłam książkę i zaczęłam się dziko śmiać, bo w ogóle się nie spodziewałam) i  poznajemy nowe postacie i rewelacje z królewskiego dworu (nawet cofamy się pamięcią do króla Clarksona i tu mamy pewne rewelacje!) .

Kurczę, jestem nieco rozczarowana zakończeniem. Nie za bardzo polubiłam kandydata do ręki Eadlyn, mało o nim wiedzieliśmy, a w tej książce wszystko poszło szybko, a do tego Kiera Cass namieszała nam w głowie na samym początku odnośnie tego, kto wygra serce Eadlyn. Od początku nastawiłam się na coś innego, ale wiem, że postąpiła dobrze, aby uniknąć sztampowości. Nie wiem, jakoś ani mnie ziębi ani chłodzi ten gość, chociaż może gdy przeczytam jeszcze raz „Następczynię” i „Koronę” po polsku będzie lepiej.

ta okładka to zdecydowanie najgorsza z serii
Podsumowując – nie spodziewałam się, że będzie tak dobrze i że ta książka aż tak mi się spodoba. Myślałam, że w recenzji będę pluć jadem, a tu brakuje tylko tęcz i fruwających jednorożców, ale kurczę, nie pamiętam, kiedy ostatni raz tak bardzo wciągnęła mnie jakaś książka, a do tego czytana po angielsku. Ludzie, jeśli się wahacie po tej marnej „Następczyni”, błagam, sięgnijcie po „Koronę”.


Tytuł: "Korona"
Autor:Kiera Cass
Seria: Rywalki #05
Data wydania: 18 maja 2016 (Polska), 3 maja 2016 (ogólna)
Wydawnictwo: Jaguar

Dwadzieścia lat minęło od wydarzeń z „Jedynej”. Córka Americi i Maxona - księżniczka Eadlyn nie sądzi, że uda jej się znaleźć prawdziwego partnera wśród konkursowych trzydziestu pięciu zalotników, nie mówiąc już o prawdziwej miłości . Ale czasami serce znajdzie sposób, aby nas zaskoczyć. Eadlyn musi dokonać wyboru, który okaże się trudniejszy niż ktokolwiek się mógł spodziewać... (opis i okładka z lubimyczytac.pl)



PS Jak ktoś chce spojlerów, w zakładce kontakt jest mail do mnie - jakby co piszcie :)

21 komentarzy:

  1. Nie czuję kompletnie zainteresowania tą serią, kilka lat temu naczytałam się zbyt wiele podobnych powieści i chwilowo mam dość ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta część jak i poprzednia jest nieco wymuszona. Jestem bardzo ciekawa kogo ona wybrała, zdradzisz mi kogo? XD
    Buziaki :*
    Fantastic books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napiszę w prywatnej wiadomości. :)

      Usuń
    2. Czy byś mogła dla mnie też napisać?

      Usuń
  3. Teraz będę musiała jak najszybciej przeczytać tę książkę, już, teraz ;-; ;-; Mi się akurat Następczyni podobała i jestem taka ciekawa zakończenia Korony!!!! Obawiam się, że Eadlyn nie wybierze mojego kandydata ;-; ;-;

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeczytałam tylko 2 pierwsze części Rywalek,ale już je uwielbiam! Czekam z niecierpliwością na Koronę.Te książki są tak cudnie wydane!
    Pozdrawiam cieplutko! :)
    http://olalive-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, okładki są przepiękne :) Oprócz tej "Korony".

      Usuń
  5. O proszę :D Jestem zaskoczona :D Rywalki są takim troszkę... dnem jak dla mnie, nie lubię tej powieści, potem pojawia się Jedyna i irytujące maniery głównej bohaterki, która uważa się za specjalny płatek śniegu, chyba skuszę się jednak po Koronę :D Jestem ciekawa czy i ja się wciągnę :D
    LeonZabookowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, gorsza była "Elita" i wieczne problemy głównej bohaterki - to był koszmar. "Następczyni" była dla mnie bardzo słaba, ale kurczę podobała mi się "Korona" :) Myślę, że z pewnością się skuszę :)

      Usuń
  6. Bardzo intryguje mnie ta seria. Dobrze, że "Rywalki" czekają na półce. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytaj, jestem ciekawa twojej opinii :)

      Usuń
  7. Ta seria niby mnie przyciąga a z drugiej strony nie.
    Na pewno się z nią zapoznam, ale zobaczymy kiedy...
    Nie czytałam żadnej części, więc nie będę się wypowiadać :)
    zapiskizgredka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Zawsze możesz zacząć od "Następczyni", a trylogii o Ami i Maxonie nie ruszać. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem ciekawa, czy spodoba mi się ta część, jest to ostatnia, tak? Nie powiem, Eadlyn w ekspresowym tempie pozbyła się adoratorów ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to ostatnia. Chociaż jest zdecydowana :)

      Usuń
  10. Z niecierpliwością oczekuję premiery tej książki :) W "Następczyni" niestety irytowała mnie postać Eadlyn, więc tym bardziej jestem pozytywnie nastawiona do "Korony", skoro jej zachowanie w tej części się zmienia. Obecnie jestem również w trakcie innej książki Kiery Cass - "Syreny". Czytałaś może?

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem bardzo zauroczona tą serią, nie mogę się doczekać zakończenia.
    Czytałam także "Syrenę" - przez pierwsze 100 stron trzeba "ogarnąć" (te Matki Ocean i reszta fantastyki), potem gdy poznaje tego chłopaka to już się rozkręca. Dobra, ale do "Rywalek" się nie umywa.
    Gdy czytałam "Następczynię", to miałam ochotę rzucić nią o ścianę. Ahren egoista.
    No cóż, pozostaje czekać na "Koronę" i film! :)
    Teraz jestem w trakcie "Więźnia Labiryntu" i -kurczę, nie mogę przebrnąć :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam ochotę na Syrenę, jestem bardzo ciekawa, jak autorka odnajdzie się w czymś nierywalkowym.
      Nie lubię Ahrena. Jest go mało w obydwu częściach, jest denerwujący i egoistyczny.
      Nie mogę doczekać się filmu!
      Ja nie przebrnęłam przez Więźnia... więc podziwiam :)

      Usuń