środa, 9 sierpnia 2017

"CZERWIEŃ RUBINU" - KERSTIN GIER

Gwen to całkiem przeciętna nastolatka, choć pochodzi z nieprzeciętnej rodziny. Jej kuzynka Charlotta (przemądrzała zołza) jest nosicielką genu, dzięki któremu w wieku szesnastu lat zacznie podróżować w czasie. Ale czyżby Newton pomylił się w obliczeniach? Niespodziewanie bowiem to Gwen przenosi się w czasie, a nie Charlotta! Dziewczynę obejmuje opieką prastara tajna organizacja, która ukrywa wiele tajemnic. A to nie koniec niespodzianek. Jest jeszcze jeden podróżnik w czasie – chłopak. Bardzo przystojny chłopak. Ale jak tu się zakochać, gdy los rzuca się codziennie do innej epoki?


TYTUŁ: CZERWIEŃ RUBINU

SERIA: TRYLOGIA CZASU
AUTOR: KERSTIN GIER
WYDAWNICTWO: MEDIA RODZINA



„Czerwień rubinu” to pierwszy tom bestsellerowej serii Kerstin Gier, która to seria została także zekranizowana. Do tej pory w Polsce nie dało się kupić tych książek po rozsądnej cenie w starym wydaniu, ale na szczęście wydawnictwo postanowiło wydać je jeszcze raz w zupełnie nowej szacie graficznej. 

Nigdy nie byłam miłośniczką książek z wątkiem o podróży w czasie, nie lubię za bardzo opisów dawnych strojów, ulic czy miejsc i nigdy po nie nie sięgałam. Jednak książka pani Gier jest napisana w inny sposób i innym językiem. Narratorką jest Gwen, zupełnie zwyczajna dziewczyna, ale pochodząca z niezwykłej rodziny mającej gen przenoszenia się w czasie. To jej wspaniała kuzynka Charlotta była przygotowywana przez całe życie do bycia podróżnikiem w czasie, nie ona, ale okazuje się, że to Gwen jest posiadaczką feralnego genu i to na jej głowę – zupełnie nieprzygotowaną – spadnie pewna misja do spełnienia.  Gwen jest o tyle genialną narratorką pierwszoosobową (niestety, bardzo podobną do Liv z „Trylogii snów”), że opisuje wszystko z poczuciem humoru i naturalnością adekwatną do wieku. Nadaje to książce lekkości, co według mnie jest jej dużą zaletą, bo w wielu młodzieżówkach bohaterki wydają się być aż zbyt dojrzałe na swój wiek. 

Nie lubię nigdy spojlerować odnośnie treści, więc nie powiem więcej niż to, że Gwen zostanie uwikłana w pewien rodzaj spisku zorganizowanego przez organizację, która jest jej niezbędna do tego, by mogła jakoś żyć i nie przenosić się niekontrolowanie w przeszłość.  W organizacji poznaje drugiego młodego podróżnika, niezwykle przystojnego Gideona, który nie jest jednak do niej pozytywnie nastawiony.

Fabuła jest przepełniona akcją i znacząco przyspiesza po pierwszych trzydziestu stronach. Jednocześnie poznajemy wielu innych bohaterów i widzimy łączące ich relacje. Nie brakuje też intryg, przedwiekowych spisków i rodzinnych tajemnic. Tak jak w Trylogii snów, Kerstin Gier pisze lekkim piórem, językiem zdecydowanie skierowanym do nastolatków. Jej pomysł z podróżami w czasie jest świeży i jeszcze nie tak wyeksploatowany jak inne „nadnaturalne scenariusze”.

Podsumowując – myślę, że warto sięgnąć po „Czerwień rubinu” jako lekturę-odskocznię, między tymi ambitniejszymi, bo zdecydowanie wyróżnia się lekkim stylem pisania, ciekawą i oryginalną fabułą oraz główną bohaterką, która nie jest przesadzona i idealna.

Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwu Media Rodzina!

2 komentarze:

  1. Czytałam całą serię ponad dwa lata temu i całość bardzo mi się podobała :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Te okładki są obłędne! Mam w planach całą trylogię, więc pewnie kiedyś przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń