sobota, 26 marca 2016

#24. "Rzeźnia numer 5" - Kurt Vonnegut



Tytuł: "Rzeźnia numer 5"
Autor: Kurt Vonnegut
Data wydania: 15 marca 2013
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 257





Kurt Vonnegut jest uznanym mistrzem czarnego humoru, ale w tej – może najważniejszej, najbardziej osobistej powieści swojego życia – nie musiał nic wymyślać. Jako Amerykanin niemieckiego pochodzenia walczył w drugiej wojnie światowej z Niemcami i wzięty do niewoli przeżył straszliwe bombardowanie Drezna.

Billy Pilgrim , amerykański żołnierz schwytany przez Niemców podczas ofensywy w Ardenach w 1944 roku, trafia do obozu jenieckiego. Następnie zostaje przeniesiony do Drezna, gdzie jest przetrzymywany w tytułowej rzeźni. Wraz z niewielką grupką więźniów i żołnierzy ukrywa się przed spadającymi bombami w podziemnej chłodni. Jako jeden z nielicznych wychodzi cało z bombardowania miasta. (opis wydawnictwa)




"Zdarza się."


Na „Rzeźnię…” polowałam już od czasów gimnazjum, ale po nieudanym spotkaniu z inną książką tego autora – „Trzęsieniem czasu” – dałam sobie nieco na wstrzymanie. W końcu jednak skusiłam się podczas jednej z wędrówek po bibliotece. Cóż, ta lektura zupełnie mnie zaskoczyła.


Książka zaczyna się swego rodzaju wstępem autora na temat okoliczności powstania i wszystkimi trudami pisania jej. Podobało mi się to, a nawet przeczytałabym jeszcze więcej czegoś w takim stylu. Potem poznajemy Billa Pilgrima, który jest z pozoru zwyczajnym optykiem. Ale jak wiemy, nie wszystko widać na pierwszy rzut oka – Billy sam nazywa siebie „wypadającym z czasu”. Jego życie to plątanina niechronologicznie poukładanych zdarzeń. W jednej chwili ma dwadzieścia lat i znajduje się na froncie, w następnej pięćdziesiąt i rozmawia z dziećmi. Jego wspomnienia są pochodzą głównie z czasu, gdy walczył i został wzięty do niewoli przez Niemców. Billy był świadkiem bombardowania Drezna, które jako jeden z nielicznych przeżył.


"Potrafiłbym wystrugać lepszego człowieka z banana."


Jest to pozycja, którą najlepiej sklasyfikować jako fantastykę naukową, ale nie brak jej elementów historycznych, absurdu czy science-fiction. Po ślubie córki Billy zostaje porwany przez kosmitów na Tralfamadorię, gdzie jest prezentowany w zoo jako zwierzę z Ziemi. Czytając o tym, najpierw byłam zaskoczona, bo w końcu po co taki wątek, ale w końcu zrozumiałam sens tego zabiegu, gdy zgrabnie połączył się z podróżowaniem w czasie Billy’ego. Prawdziwe zdarzenia mieszają się z wymysłami pisarza, przeskakujemy za fatalistycznym bohaterem do jego przyszłości i przeszłości.


Jedyne co mogę powiedzieć to to, że Kurt Vonnegut to naprawdę fantastyczny pisarz. Uwielbiam fabuły konstruowane przez tak diabelsko inteligentnych ludzi, piszących z taką lekkością i dystansem do świata. Jest absolutnym przedstawicielem rozsądku i odpowiedniego podejścia do świata, szczodrze używa absurdu i czarnego humoru. Znajdują się w niej elementy biograficzne – Vonnegut sam przeżył bombardowanie Drezna w taki sam sposób jak Billy, a przewijający się przez jego powieści niedoceniany pisarz science-fiction, Kilgore Trout, uznawany jest za jego alter-ego. 


"Najważniejszą rzeczą, jakiej nauczyłem się na Tralfamadorii, było to, że śmierć jest tylko złudzeniem. Człowiek żyje nadal w przeszłości, tak więc głupotą jest płakać na pogrzebie. Wszystkie chwile, przeszłe, obecne i przyszłe, zawsze istniały i zawsze będą istnieć. Tralfamadorczycy mogą oglądać te różne chwile tak, jak my możemy oglądać na przykład Góry Skaliste. Widzą, że poszczególne momenty są niezmienne, i mogą wybierać te spośród nich, które ich w danej chwili interesują. To tylko my na Ziemi mamy złudzenie, że chwile następują jedna za drugą, jak korale na sznurku, i że chwila raz przeżyta jest stracona na zawsze.

Tralfamadorczyk widząc trupa myśli sobie po prostu, że zmarły jest aktualnie w złej formie, ale jednocześnie wie, że ta sama osoba czuje się znakomicie w wielu innych momentach. Kiedy teraz słyszę o czyjejś śmierci, wzruszam tylko ramionami i mówię to, co mówią w takich razach Tralfamadorczycy; to znaczy: zdarza się."



Podsumowując - nie jest to stricte książka o wojnie, mimo że uczy nas o niej naprawdę dużo. Nie ma wygranych i przegranych, wojna była i będzie zawsze, jest częścią człowieczeństwa i ludzkiej historii, ale nie jest czymś co należy pochwalać. Uznaję tą książkę za arcydzieło. Odmieniło moje spojrzenie na wojnę, na czas i spojrzenie na życie, a żadne patetyczne słowa i liryczność nie skłaniają tak do refleksji jak ta historia.


Ocena – 10/10

12 komentarzy:

  1. Wow, będę musiała zapoznać się z tą książką, a muszę się przyznać, że nazwisko nic mi nie mówi :(
    http://ksiazkowa-przystan.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że mało się o Vonnegucie mówi, a szkoda.

      Usuń
  2. Bardzo lubię książki historyczne, a zwłaszcza te opowiadające o drugiej wojnie. O tym autorze nie słyszałam wcześniej, czuję się zaintrygowana jednak nie wiem, czy na pewno przypadnie mi do gustu ten element fantastyczno-absurdalny. Muszę sama się przekonać ;)
    Pozdrawiam,
    Kochamy Książki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten wątek był dziwny, ale nie było go jakoś mega dużo i nie warto się przez niego zniechęcać :)

      Usuń
  3. Muszę koniecznie przeczytać! Uwielbiam książki o wojnie, do tego z tego co się orientuję była o niej wzmianka w "Papierowych miastach", a ja uwielbiam tę książkę!
    Buziaki i wesołych świąt!
    BOOKBLOG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, była, a w "Szukając Alaski" Alaska i Miles czytali "Kocią kołyskę" tego autora.

      Usuń
  4. Jeśli znajdę, to chętnie przeczytam - uwielbiam tematykę wojny, a zamysł tej ksiażki bardzo przypomina mi "W księżycową jasną noc" Whartona, którą też bardzo polecam, a recenzja gdzieś u mnie w archiwach na blogu :)
    Paulinka z
    http://ksiegoteka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, nigdy nie słyszałam o tej książce! :)

      Usuń
  5. Wysoka ocena! Ostatnio mam chrapkę na książki z okresów historycznych, więc bardzo chętnie sięgnę i po tą :D
    Pozdrawiam :D
    http://books-world-come-in.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Ooo jaka wysoka ocena i taka pochlebna recenzja! Przekonałaś mnie, chętnie sięgnę po tę pozycję! Jestem prawie pewna, że gdzieś ją widziałam ostatnio... Ależ ze mnie gapa! XD
    Obserwuję! <3
    Buziaki,
    StormWind z bloga cudowneksiazki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń